Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.


Sprzeciwić się opinii
Moc opinii publicznej może być większa niż uderzenie pięścią. Wielu ludzi gotowych jest do podjęcia walki wręcz, a nigdy nie podejmą walki z opinią swego środowiska. Tu nie ma mocnych. Zjawisko to można obserwować nawet w grupach ludzi sięgających po szczytne ideały. Wystarczy kilku krzykaczy, operujących kpiną, uśmiechem, wrzaskiem, by sterroryzować całe otoczenie. Taką właśnie sytuację ma na uwadze Jezus, gdy nawołuje „nie bójcie się”.
Mistrz z Nazaretu znał siłę opinii publicznej. Dobrze wiedział, jak niszczącym działaniem jest podciąganie Jego dzieła pod imię szatana. Otwiera uczniom na to oczy. Jeśli On sam został nazwany „Belzebubem”, to tym bardziej oni. Oto jedna z metod oddziaływania na opinię publiczną. Trzeba tę metodę znać, by umieć oddzielić ziarno prawdy od worka plew, na które składają się kłamstwa, oczernienia, półprawdy. Trzeba też znać cel tych wszystkich zabiegów, którym jest utrudnienie lub uniemożliwienie dotarcia ludziom do prawdy.
Bywa, że opinia publiczna dla udowodnienia swej racji posługuje się przemocą. Może doprowadzić do tego, iż ci, którzy się jej sprzeciwią, tracą nawet życie. Z tym trzeba się liczyć. Jezus i na taką sytuację przygotowuje swoich uczniów. „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą”. A więc cierpienie fizyczne, a nawet śmierć w obronie wielkich wartości stanowią część ewangelicznej drogi.
Jezus kończy rozważania na temat mocy opinii publicznej znamiennym stwierdzeniem: „Do każdego, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32). Dla chrześcijanina konflikt z opinią publiczną jest nieunikniony. Za odwagę dania świadectwa Jezusowi, mimo ryzyka otrzymania ran a nawet utraty życia, Chrystus nagradza spotkaniem z Ojcem niebieskim.
Chcąc w pełni odczytać słowa Ewangelii z dwunastej niedzieli, należy je rozważyć w kontekście dziesiątego rozdziału Ewangelii św. Mateusza. Całość stanowi mowa, w której Jezus przygotowuje uczniów do apostolskiej pracy. Jako dobry pedagog otwiera Apostołom oczy na trudności i niebezpieczeństwa, jakie w tej pracy spotkają. Zdumiewa realizm. W tej mowie nie ma ogólników. Jezus konkretnie przedstawia powołanie chrześcijańskie jako walkę. W tej walce zaś przeciwnikiem numer jeden jest opinia publiczna. Chrześcijanin musi umieć się jej sprzeciwić i mądrze bronić wielkich wartości.
Do swego pouczenia Mistrz z Nazaretu dodał jeszcze przykład życia. On również przez całe miesiące zmagał się z wrogo nastawioną wobec Niego opinią publiczną. Przeciwnicy tak długo w Niego nie uderzyli, jak długo nie byli pewni, że opinia jest po ich stronie. Studium Ewangelii z tego punktu widzenia staje się pasjonującą przygodą, a wiele spraw w naszym codziennym życiu, gdzie trzeba dawać świadectwo Jezusowi, nabiera nowego znaczenia.
Ks. Edward Staniek