Jezus powiedział do Nikodema: "Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego".

Ten, kto wierzy w Syna Bożego, nie zginie – mówił Jezus Nikodemowi. Co to znaczy wierzyć? Wiary nie można utożsamiać z wiedzą. Nie mogę powiedzieć, że wierzę, bo wiem, że Jezus istnieje. Szatan też o tym wie. Nie mogę sprowadzać wiary tylko do niedzielnej Eucharystii, codziennego pacierza, czy zachowania piątkowego postu. Owszem, jest to potrzebne, ale trzeba czegoś więcej. Skoro wraz z wiekiem rozwijamy się fizycznie, poszerzamy swoją wiedzę i zdobywamy pewne majętności, to tak samo powinniśmy kształtować się w wierze. Wiara zaczyna się od przyjęcia Jezusa do swego życia i serca, od spostrzeżenia, że w chrześcijaństwie nie chodzi tylko o wypełnianie przykazań. Wiara to relacja. Do zbudowania więzi potrzebne są miłość, bliskość, rozmowa, obecność, poświęcenie. Zobaczmy dziś Jezusa, który stoi przed nami i mówi: nie przyszedłem, aby cię potępić, ale zbawić; chcę zabrać cię ze śmierci do życia. On chce nas uczyć tego, jak mamy kochać i przebaczać. Jesteśmy umiłowani przez Boga Najwyższego, który nie zawahał się posłać na ziemię swego ukochanego Syna. Jezus jest kołem ratunkowym, podanym dla człowieka przez samego Ojca Niebieskiego. Jeśli uchwycimy się Chrystusa, mamy szansę na życie wieczne; jeśli wzgardzimy Zbawicielem, czeka nas śmierć. Ostatecznie to nie Bóg nas potępi. Gardząc darem zbawienia i Jezusem, który nam je przynosi, potępiamy się sami. Dokonując takiego wyboru, własnoręcznie podpisujemy na siebie wyrok śmierci. Poza Jezusem nie ma zbawienia, nie ma życia, nie ma nic… On jest pełnią wszystkiego co dobre i wieczne.

Komentarz został przygotowany przez Agnieszkę Wawryniuk